regeneracja tonerów
regeneracja tonerów
www.artela.pl
oleje samochodowe
olej tedex
www.oleje24h.pl
suplementy
suplementy i dieta
sklep.spirulina.pl
darmowe programy
dobre darmowe programy
download.clubzone.p…
słownik niemiecki
słownik języka niemieckiego
www.sloweo.pl
Dzień Babci Życzenia - Dzień Babci

Ładne Tapetki
Nokia Siemens Ericsson Motorola Mitsubishi Panasonic Philips Sagem Alcatel Samsung Sony-ericsson Sendo Lg Sharp Nec Benq-siemens fryzury

imię Monika teksty Monisia napis imiona tekst żeńskie napisy imię żeńskie imiona żeńskie tekstowy
Kolorowe tapety
dla telefonu Sharp
Kod: B887265NUV
Aby otrzymać kolorowe tapety - wyślij sms o treści B887265NUV pod numer 7428


Aby wysłać do znajomego: Wyślij sms o treści +48xxxxxxxxx:B887265NUV na numer 7428
Cena SMSa wynosi 4 pln (4.88 pln z VAT).



Usługa kolorowe tapety dostępna na telefony Sharp: TM200, TM150, TM100, SX813, GZ200, GX32, GX30, GX29, GX25, GX23, GX22, GX20, GX17, GX15, GX13, GX10, GX1, 902,
Powered by Wapster.pl Reklamacje: wapster@wapster.pl | Aby skorzystać z tej usługi musisz mieć skonfigurowany telefon do połączeń z WAP.

Wierszyk...
Szedł Dżananda tym lasem, gdzie bywać snem mogę, A miał drogę - na oślep. Wiadomo: miał drogę! Węże w blask się nicości wśniawały palmiście, Słoń się wzgórzył w zaroślach, ciemniejąc łbem w liście. Małpy w żarach niechlujnych pławiły wzrok dziki, Ogonem nieprzytomne gmatwiając storczyki. Lampart futrem przegrzanym polegał na grzbiecie I ssał łapę, ślepiami gnuśniejąc w zaświecie, A mrowiska, skąd mrówki, jak wylew krwi, płyną, Pachniały młodej mirry chętną wypociną. Tchu nie stało wieczności! Nie drgnęły upały! Świat i zaświat tym samym snem nieruchomiały. Nie bruździły się trawy, nie skrzypiały krzaki, Nie szumiały mangowce, nie śpiewały ptaki. Jedna cisza - od nieba, a druga - od lasu - Cisza ciszy - nie słyszy... Czas nie czuje czasu... Dżananda, snem trącony, na polanę zboczył I zaoczył dziewczynę... I znowu zaoczył... Leżała, dłużąc w trawie swój dreszcz jednolity. Paw z nią gruchał, a w pawiu tkwił Indra ukryty. Porzucił praistnienia zjesieniałość górną, By się nasnuć jej w oczy tak barwno i piórno! Krył się w ptaku naprędce i krył się nieściśle, W pawim wątku, jak w trwożnym mętniejąc domyśle - I puszyściał jej w szyję i szeptał do ucha, Aż mu coś odszepnęła dziewczyna-szeptucha, I zaśmiała się nagle z całej w słońcu duszy, Usznymi paluszkami zatykała uszy, I dyszała do pawia, a paw do niej dyszał, Lecz tego, co mówili, Dżananda nie słyszał. Śniadą w twarzy miał zawiść, a w oczach miał drwinę, Duchem smaglił się w pawia. Już kochał dziewczynę! I gdy paw zmyślnym dziobem włos sypki roztrząsał, Łuk pochwycił i strzałę w łeb ptaka nadąsał! Spłoszył się Bóg, w ptaszęcym ledwo skryty ciele, I odfrunął z trzepotem w bliskie różnoziele. Zlękłym piersiom, gdy strzała żer nowy odgadła, Zbrakło pawiej osłony. Dziewczyna - upadła! I o ziem cisnął Indra upierzenie ptasie, Co w świat, warcząc, pomknęło i - pobladł w bezczasie I zawołał: "Kto zgadnie człowieka i strzałę? Jam dla ciebie te piersi powcielał w sny białe! We mnie godził cios wszelki, tym kształtom zadany!" - I pokazał na biodrze ciąg dalszy jej rany... A ciąg dalszy był nieco podobny do kwiatu: Źdźbło nieba na szypułce Bożego szkarłatu. "Spal te zwłoki na kwiatach, gdzie zeszła się ze mną, Gdym cię jeszcze przyszłością miłował daremną! Kto dziewczynę przybłąkał w twych pragnień ustronie? Kto wypulchnił jej wargi i wyśnieżył dłonie? W tęcze pawie wbóstwiony szalenizną ducha - Kto twe imię - twarz twoją wmawiał jej do ucha? Kto miłości i smutku nauczył zawczasu, Byś kochany był pierwej, nim wejdziesz do lasu? Aleś ty - wzgardco pawia - zamyślił grześć w grobie Tego, co los twój w piórach rozszeptał i w dziobie? Boga chciałeś zmóc w ptaku? Nikczemny sen karła! Ptak odleciał! - Bóg żyje! - Dziewczyna umarła!" - I zezem spojrzał Indra na śmierć i na życie I zniknął! - I był tylko ten zanik w błękicie! I wrzask pawia skądinąd - i cisza niezwłoczna... A kto widział tę ciszę - ten wie, że widoczna. I popatrzył Dżananda na zwłoki dziewczęce I pomyślał: "To właśnie - jej usta, jej ręce..." I pomyślał osobno: "To właśnie - jej ciało. Gdzie ów czas, który płynął, nim wszystko się stało? Trzebaż było aż takiej miłości i trwogi, Bym ją stracił, gdy byłem już do niej w pół drogi? Trzebaż było aż Boga i strzały i pawia, Bym takiego dosięgnął w ciemności bezprawia? Gdyby Bóg się nie spłoszył, a ptak się nie minął, Boga tylko bym zabił! Bóg tylko by zginął! Ale tak się to niebo skiełznęło po niebie, Że nie wiem, czy za Boga - czy zmarła za siebie? I tak się poździerzgało istnienie z istnieniem, Że śmierć stała się błędem, a błąd - przeznaczeniem!" I nie wiedział Dżananda, czym w mgłach jego winy Paw się różni od Boga, a Bóg od dziewczyny? I nie wiedział, kto strwonił pierś, co się wykrwawia? On - czy paw nie bez Boga ? - Czy Bóg nie bez pawia? I nie wiedział, czyj zamysł ani zbrodnia czyja? Kto tu kocha - kto ginie - kto kogo zabija? --

Dziś imieniny Brygidy, Loreny, Marcina - DzieńBabci.info

Ulubione strony: