Pozostało 16 znaków
miś misiek walentynki misie misio misiaczek kocham cię miśki misiaczki
dla telefonu Alcatel
Kod: BT2953768NUV
Aby otrzymać moja tapeta - wyślij sms o treści BT2953768NUV:napis pod numer 7428
Aby wysłać do znajomego: Wyślij sms o treści +48xxxxxxxxx:BT2953768NUV:napis na numer 7428
Cena SMSa wynosi 4 pln (4.88 pln z VAT).

Usługa moja tapeta dostępna na telefony Alcatel: S853, OT 757, OT 756, OT 735i, OT 735, OT 556, OT 535, OT 531, OT 156, C750, C701, C652, C651, C630, C552, C550,
Powered by Wapster.pl Reklamacje: wapster@wapster.pl | Aby skorzystać z tej usługi musisz mieć skonfigurowany telefon do połączeń z WAP.
Wierszyk...
I Odpoczywa, złożył skronie Na jedwabnych mchach. Na pościeli miękkiej tonie W nieprzerwanych snach. W leśnej ciszy odpoczywa Pośród wonnych tchnień. Paproć włosy mu pokrywa, Wkoło chłód i cień. Czarne świerki go kołyszą. Szepcąc tęskny śpiew. A motyle złote wiszą Na gałązkach drzew. Na ramionach mu zielony Rozpostarł się bluszcz I gwar ptasząt przytłumiony Dolatuje z puszcz. II Noc zapada, z ziemi wstają Z wolna srebrne mgły, Szare płaszcze zarzucają Na wilgotne mchy. Mkną i płyną, jak jeziora Zalewają las; W lesie straszno - duchów pora, A on śpi jak głaz. Księżyc przedarł swe promienie Przez zielony dach I przetopił mgły i cienie W brylantowych skrach. Odmieniają kształty drzewa Wśród tych światła fal, Po wierzchołkach wicher śpiewa Dzikiej pieśni żal. III Nad perłową mgławisk falą Błędne światła drżą, Mgły się kłębią i krysztalą, Lżejsze w górę mkną. Przybierają postać bladą Eterycznych ciał, Wstają, lecą - znów się kładą. Gdy je wietrzyk zwiał. Przezroczyste, srebrne mary Napełniają bór, Cicho płyną przez moczary Jak girlandy chmur - W księżycowym drżącym blasku Mglistych dziewic splot Ponad mgłami wszczyna w lasku Fantastyczny lot I zatacza lekkie kręgi Pląsających dziew, I rozwija jasne wstęgi Pośród czarnych drzew. Pląsa, leci wietrzna rzesza, Nad gęstwiną mknie. Pod świerkami się rozwiesza. Gdzie spoczywa w śnie. IV Posplatane, dłoń za dłonią Jak za cieniem cień, Wciąż się wietrzą, pędzą, gonią Wśród falistych drżeń. Wiotkie kształty i kibicie Rozkołysał bieg: To nad ziemią, to w błękicie Srebrny znaczą ścieg. To spadają gwiazd kaskadą, To się łamią w łuk, To się topią w jasność bladą Pośród mlecznych dróg. Uniesione w ciągłym wirze W tańca dziki szał, Tworzą wieńce, wstęgi, krzyże Z eterycznych ciał. Fosforyczne biją blaski, Oczy ogniem skrzą, Spod tęczowych szarf przepaski Żywiej łona drżą. Aż zmęczone szybkim lotem Rozpuszczają włos, Pod zielonym drzew namiotem Piją krople ros; I z konwalii dzwonków śnieżnych Wysysają miód, I w postawach nimf lubieżnych Nocny piją chłód. V Ponad świerków ciemne szczyty Księżyc w górę wstał I oświecił parów skryty, Gdzie młodzieniec spał. Zobaczyły tanecznice Pod arkadą drzew Uśpionego blade lice I na sukniach krew. Więc zlatują z lekka, z cicha Koło niego tuż, Patrzą bliżej - nie oddycha, Serce nie drży już! W półotwartych oczach zgasnął Wszelki życia ślad, I poznały, że nie zasnął, Lecz że w boju padł. Jak kochanki nad kochankiem Duże leją łzy, Skroń mu wieńczą kwiatów wiankiem I pierś myją z krwi... Pieszczotami senność wieczną Chcą mu z czoła zdjąć, Bytu trwałość nadpowietrzną Chcą mu w piersi tchnąć.. VI Wicher jęczy, zgina drzewa, Szumi cały bór, Nad umarłym rzewnie śpiewa Mglistych dziewic chór. "Powstań, powstań! zimny bracie, Twardy sen twój rzuć! W eterycznej duchów szacie Znów na ziemię wróć! Kształtów życia ci pożyczy Księżycowy świt, We mgle duchów tajemniczej Będziesz znowu kwitł; Ciało da ci promień drżący Na powierzchni fal I cień chmurki pierzchającej W nieskończoną dal - Uprzytomni się w naturze Współczujący duch, W harmonijnym istnień chórze Wejdzie w wieczny ruch. Będziesz wszystkim, będziesz niczym W wszechświatowym śnie, Zestawieniem mgieł zwodniczym Na błękitów tle. Kroplą rosy, trawy listkiem, Światłem nocnych zórz; Będziesz niczem, będziesz wszystkiem - W oceanie dusz. Będziesz ludziom niewidzialny Trącać skrzydłem świat I z krainy idealnej Wonny rzucać kwiat. Z szumem wiatru, z liści drżeniem, Czystym światłem lśniąc, Będziesz poił serca tchnieniem Zaświatowych żądz. Więc cię pozna i dostrzeże Sercem swoim lud, I pieśń gminna cię ubierze W wdzięczny podań cud. Twe nieznane poświęcenia I ofiarny zgon Przejdą w dalsze pokolenia Na przyszłości plon. Co noc wstaniesz czysty, świeży I z legendy rąk Weźmiesz złoty miecz rycerzy I światłości krąg. Co noc płynąć będziesz z nami W szafirową toń I nad ziemią, nad kwiatami Spijać czystą woń." VII Na głos pieśni, wstrząsającej Niemą grobu straż, Zadrżał lekko młodzian śpiący I odwrócił twarz. Z jego piersi koralowy Znowu prążek ściekł, Rzucił wkoło wzrok surowy I z westchnieniem rzekł: "Kto mnie budzi, kto mnie woła? Po co na świat zwie? Czyż mi jeszcze zwrócić zdoła Jasne życia dnie? Czy mi odda rozkwit ciała, Świeżych zmysłów wdzięk, Rozkosz, co je nastrajała W harmonijny dźwięk? Grób nie odda mi jutrzenki Życiodajnych sił, Bo z zazdrosnej śmierci ręki Wraca tylko pył! Mamże jeszcze marnym cieniem Na mogile stać? Fosforycznym lśniąc płomieniem, Przeszłą męką trwać? Co noc boleść swą odświeżyć, Wskrzesić wspomnień moc c I pozorem życia przeżyć Nieskończoną noc? Mamże znów nawiązać krwawą Rozerwaną nić? Wrócić z bolem i niesławą, Nie mogąc się mścić? Między żywych pójść ukradkiem Jedną z próżnych mar I pozostać zbrodni świadkiem, A wspólnikiem kar? Nie chcę butli mglistej szaty Na ramiona kłaść I przeszłości zwiędłe kwiaty Nie chcę śmierci kraść! Nie chcę wieńczyć się łańcuchem, Nie chcę stroić w pleśń Ani na świat wracać duchem, Niosąc grobów pieśń. A i z wami, blade cienie, Nie chcę w nocnej mgle Księżycowe ssać promienie Na błękitów tle. Chcę pozostać zimny, czysty Na posłaniu mchów I spoczynek mieć wieczysty Nieprzerwanych snów. Niech natury wieczna praca Wznawia dalszy byt, Niech proch w koło istnień wraca Witać nowy świt. Niech po świecie się rozproszy Tysiącami tchnień, Niech odżyje tchem rozkoszy W jasny życia dzień. Lecz ja spocząć chcę na wieki - Od duchów i ciał Równie obcy i daleki, Będę cicho spał." VIII Księżyc zaszedł w ciemne chmury, Ukrył srebrny blask, W lesie słychać śmiech ponury, Nocnych ptaków wrzask. A na nocy czarnej szacie Znikły światła mdłe, Rozpłynęły się postacie W lekką, siną mgłę. I pozostał sam w ciemności Skryty w lasu głąb, A na straży snu cichości Stoi świerków klomb. Serca jego już nie nęka Echo ziemskich burz I nie zbudzi go jutrzenka, Bo spoczywa już! Adam Asnyk --